Krzyki i szepty

Śnieżny Kot w butach.

relaks
Uf. Trochę się napracowałam. Dobrze, że miałam pomocnicę.
Dominika jest u babci na feriach zimowych. U babci i cioci, bo to jest maja bratanica.
Mamy z nią fajnie. Na skrzypkach nam pogra. Miała ćwiczyć całe ferie, codziennie po dwie godziny. Ćwiczyła, a w niektóre dni nawet cztery godziny. Dlaczego? Może akustyka u nas dobra?
Na dworze śnieg. Śniegu pełno. Tylko, że wcześniejsze dni, albo nie lepił się, bo zmrożony, albo taki był mróz, że nie sposób wytrzymać na dworze.
Dzisiaj warunki idealne. Napadało trochę świeżego śniegu, mrozu niet, ot tylko lepić bałwana! Taki miałyśmy zamiar. Pierwszą kule doturlałam na miejsce z pomocą męża. Postawiliśmy ją i wyraźnie widzę, że to nie bałwan tylko kot w butach siedzi w tym śniegu zaklęty.
- Dominika robimy kota w butach.
- Kota? A będziemy umiały?
- Jak nie spróbujemy, to się nie dowiemy!
Po dwóch i pół godzinie już wiedziałyśmy:
- Umiemy! Hip hip hura!
Kot przysiadł sobie na pieńku, też ze śniegu. Popija jakiś kwas chlebowy z bukłaczka. Szabelkę ma przy boku. Piękne wąsy i kapelusz z piórkami.
A, i to co nie widać na tym zdjęciu- piękny ogon. Piękny! Dzieło Dominiki.

Muszę jeszcze wyjaśnić sprawę piór. Na oko widać, że te piórka nie takie jak powinny być. Bajkowy kot miał przy kapeluszu długie, piękne pióra. Ziemię nimi zamiatał przed osobami, którym się kłaniał.
Ja, dla mojego, też takie sobie piórka wymarzyłam. Nawet wiedziałam kto je ma.
Nasz kogut zielononóżek  w ogonie ma takich piórek cały pęk.
Poprosiłam męża, żeby mi takie jedno, jedyne piórko wyciął kogutowi z ogona. A on patrzy na mnie i myśli, że żartuję.
- Kochanie, naprawdę wyrwij mu to jedno piórko.
- Komu? Kogutowi!? A kto mu da radę?!
No tak. Ze smokiem, to by się dla mnie zmierzył.  Na pewno. Ale kogut?  Zbyt realny.
Rano, mój rycerz, przyniósł mi od Piotra pęk piór. Jedno wronie i trzy kacze.
Dobrze, że są, ale rysa na zbroi została.

Ferie kończą się i Dominika dzisiaj wróciła do domu. Szkoda. Po głowie chodzi mi  śnieżny smok.  A taki smok to w połowie składa się z ogona. Może sama zrobię? Dla sprawdzenia, czy umiem. I co zrobiłby mój rycerz, jakby co. Czy broniłby mnie? A może czekałby na roztopy?
Albo prosiłby :
- Smoczuś, nie wybrzydzaj. Wiem, że trochę stara i chuda, no i nie dziewica, ale zajadaj. Wybaw mnie od tego babsztyla.

To może lepiej z tym smokiem się wstrzymam?
Najpierw muszę ugłaskać męża.

LiniSemen

Podziel się tym wpisem ze znajomymi na:
Tagi:
Dodane przez LiniSemen 30 stycznia 2010 Krzyki i szepty

1 komentarz do “Śnieżny Kot w butach.”

  1. andy mówi:

    Kocur, ozdoba posiadlosci :)
    tak jak kiedys Shrek na 2 metry… i miejsce to samo

Skomentuj

Spam protection by WP Captcha-Free


Wieś Stany k. Nowej Soli | Sklep z rękodziełem, papierowąwikliną, ekowyrobami