Krzyki i szepty
powódź 2010 Stany
Wpisy
Z miesięcznym opóźnieniem, ale w końcu znalazłam chwilkę czasu, żeby napisać coś niecoś o mojej wyprawie na Targi Turystyki Wiejskiej w Kielcach. Pojechałam tam na zaproszenie Lokalnej Grupy Działania “Porozumienie Wzgórz Dalkowskich”. Przemiła Pani Mariola przekonała mnie, że warto pokazać moje wyroby, wyplecione z wikliny papierowej, na tychże targach. No i rzeczywiście warto było. Ludzie oglądali i chwalili. Podziwiali mój strój wypleciony przeze mnie na ten wyjazd- zabawny stroik na głowę, malutką torebeczkę i broszkę. Miałam do tego jeszcze fartuszek- zapaskę, ale na tym zdjęciu tego nie widać. A te dwie przemiłe dziewczyny w strojach ludowych, to Słowaczki- Elżwieta i Miszelina-tak mniej więcej brzmią ich imiona po polsku. Namawiały do wypoczynku w Zapadnych Tatrach. Na zachętę częstowały przepysznymi naleweczkami. Jedna z jagód- bardziej damska, a druga “Borovicka z Horcom”- uff, piekielnie mocna. No i było... Czytaj więcej→
Mniej więcej sto metrów od mojego domu zaczyna się Obszar Natura 2000. Za wałem przeciwpowodziowym. Tak normalnie, to ze swojego okna widzę łąki i pola obrzeżone drzewami. Wtedy, o tym że gdzieś tam płynie Odra można zapomnieć. Ale nie dzisiaj. Jest styczeń. Słońce trochę przygrzało. Temperatury poszybowały w okolicę 5 – 10 stopni Celsjusza, no i… Odrę mam na działce. To, co prawda są wody gruntowe, ale są. Zaledwie podtopienie. I tylko w niewielkiej części działki. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Dlatego piszę: zaledwie podtopienie. Ważne, żeby się dostosować. Po powodzi w zeszłym roku w maju, zrezygnowaliśmy z uprawiania tej najniżej położonej części posesji. Mamy na nią inny pomysł. Jesienią nawoziliśmy ziemię w wybrane miejsca zalewanej części działki, a jak tylko pogoda pozwoli, to ją rozparcelujemy. Tej ziemi, to było przeszło 700 ton! Jednak, żeby zabezpieczyć się od podtopień na całej działce,... Czytaj więcej→
Tylko tyle pozostało z domu. Jeszcze dwa dni temu, to był szczęśliwy dom trzyletniego Alexa, jego starszego brata – sześcioletniego Remigiusza i ich rodziców. Teraz to pogorzelisko. Szczęśliwie rodzina nie ucierpiała. Pożar wybuchł, gdy nie było ich w domu. Ogień strawił drewniany domek z całym wyposażeniem. Nic nie zostało. Uratowali tylko to, co mieli na sobie. W ogniu zginęła kotka małego Alexa. Latem tego roku ucierpieli na skutek podtopienia, a teraz pożar. Do tego starszy syn choruje na cukrzycę. Dużo trosk i zmartwień jak na jedną rodzinę. Bardzo dzielną rodzinę. Nie chcą, żeby nad nimi płakać tyko oczekują pomocy. Chcą się odbudować. I wielu taką pomoc obiecuje. Wójt. Ośrodek pomocy społecznej. Mieszkańcy wioski. Każdy chce pomóc na ile może. Do akcji pięknie przyłączyła się młodzież. Sami nagłośnili sprawę w szkołach, włączyli do akcji uczniów z innych wiosek, przystąpili do zbiórki pieniędzy.To, co uda... Czytaj więcej→
Zdjęcie zamieszczone we wpisie dostałam od znajomego, jako wspomnienie lata. Bardzo Ci dziekuję T. Dużo zieleni i ten piękny koloryt nieba. Jak dobrze, że takie piękne widoki udaje utrwalić się. W takie śnieżne dni jak dzisiejszy, to najlepszy sposób na zimową chandrę. I ta bajkowa postać zawieszona nad ziemią, niefrasobliwie wymachująca nogami i grająca na flecie. Postać z dobrej bajki. O szczęściu. Spokoju. Życiu bez trosk i zmartwień. Życiu bez cierpienia. Jest grudzień. Szczególny miesiąc. Miesiąc mszy za te dzieci, które umarły i za te, które pokonały chorobę onkologiczną i wyzdrowiały. Wrocławska Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej AM, pamiętając o swoich pacjentach i ich rodzinach, umożliwia im spotkanie i wspólną modlitwę podczas mszy w Katedrze. Jednego dnia odprawiana jest msza za pacjentów i rodziny tych, którzy przegrali z chorobą. Drugiego dnia za tych, którzy już pokonali chorobę lub nadal... Czytaj więcej→
Nie dane mi było nacieszyć oczy ową męską postacią balansującą na linie nad nurtem rzeki Brdy. Ot, tylko rzuciłam okiem i już musiałam iść dalej za resztą grupy. Dobrze, że Michał i Krzysiu obfotografowali owego pana już poprzedniego wieczora. Dzięki ich uprzejmości, mogę załączyć zdjęcie rzeźby zatytułowanej “Przechodzący przez rzekę”. Jakość może i nie najlepsza, ale wystarczająco pokazuje cały urok lokalizacji rzeźby. W nocy wiele szczegółów rzeźby umyka, to normalne, ale nawet w dzień nie zrozumiałabym, co autor miał na myśli, gdybym nie poczytała więcej w Internecie. I to, co mnie najpierw urzekło formą, teraz urzeka również treścią. Mnie romantyczkę. Okazuje się, że ta postać męska, to adorator pięknej Łuczniczki owej najbardziej rozpoznawalnej bydgoskiej rzeźby. Piękna naga kobieta, przybrana tylko w sandały rzymskie, mierząca z łuku gdzieś przed siebie. Mimo, że z deczko już leciwa, bo przekroczyła... Czytaj więcej→
- Co to za zdjęcie?Przecież na nim nic nie widać. Każdy, kto zwróci uwagę na ten wpis, tak zapewne zareaguje. I rzeczywiście nic nie widać, bo mgła okryła wszystko. I ja też nic nie widzę. Nie widzę dziś. I jutra nie widzę… A jeszcze wczoraj, nawet jeszcze dzisiaj było inaczej. Tyle wizji! Tyle planów! Tyle rojeń! Taka chęć do działania paliła się we mnie, taki zapał! I bęc! Kubeł zimnej wody. Dla kogo to wszystko? Po co na siłę uszczęśliwiać już szczęśliwych? Po co iść na przekór? Po co? I z kim? Taki właśnie mam dzisiaj nastrój po zebraniowy. Zwątpienie. Zniechęcenie. - Może odpuścić? Dać sobie spokój? I nie nauczyć ich, że: ” … każdy jest w stanie zdobyć to, czego pragnie i to, czego mu potrzeba” ? ( ALCHEMIK Paulo Coelho) Mgła to nie jest trwałe zjawisko:). LiniSemen Czytaj więcej→
Babie lato już za nami. Zaczęły się poranne przymrozki. Mgliste poranki. Pochmurne dni. Brr! Jeszcze można zobaczyć misterne pajęczyny. Srebrzą się schwytanymi kropelkami mgły. Uwypuklając zawiły wzór pajęczej koronki pozwalają w pełni podziwiać tkackie zdolności owada. Podziwiam. Widok piękny i ulotny. W przyrodzie tak, ale… Kilka dni temu byłam na szkoleniu, niedaleko Warszawy. Trochę żałowałam, że być może przez ten wyjazd umkną mi ostatnie ciepłe jesienne dni. Długie spacery z psami i babie lato. Skoro jednak z własnej nieprzymuszonej woli zapisałam się na ten wyjazd, to… komu w drogę… . W stolicy ostatnio byłam lat temu …dzieści. I wcale nie tęskniłam. Ten ruch, ten pośpiech, to zabieganie… nie ogarniam. Jestem miłośniczką życia na wsi, w bliskim kontakcie z przyrodą. Miasto przeraża mnie z lekka. Teraz miałam tyle czasu, żeby pobieżnie tylko, obejrzeć okolice Dworca Centralnego i Pałacu Kultury. I... Czytaj więcej→
Nie, nie! Aż takiego wysypu grzybów to nie ma, żeby tak całymi rodzinami rosły. To jest kompozycja własna autora zdjęcia. Tak naprawdę to trzeba pochodzić za grzybami… ale wybór jest od maleńkich do olbrzymów. I bardzo dobrze, bo ta drobnica to dobry znak na następne grzybobrania. A te olbrzymy… oczy cieszą i ducha rywalizacji w grzybiarzach rozbudzają. Tego największego znalazł mój syn. Prawdziweczek błyszczał z daleka pięknym, jasnym kapeluszem, a do tego jeszcze okazał się zdrowy, zdrowiusieńki. Ponad pół kilograma grzybka prześlicznej urody. Mniam. Muszę przyznać się, że pomimo udanego grzybobrania, niedosyt jakiś w lesie poczułam… Rydze! Rydze szukałam, a nie prawdziwki! Poczytałam sobie przepis na rydze z patelni. Oczy moje uwiodło zdjęcie, a kubki smakowe zaczęły ostro domagać się jakowejś, choćby malusieńkiej próbki, tak smakowicie opisanej potrawy. Tym bardziej, że pięćdziesiątki dobiegam, a rydza nie... Czytaj więcej→
Tak, tak kochani! Czas w las! Oderwijcie się od swoich codziennych zajęć. Od tych monitorów, telewizorów, … I pieszo, albo rowerami, a tylko w ostateczności (jak już naprawdę macie bardzo daleko) samochodami rwijcie do lasu! Już można zbierać/ rwać grzyby. Pokazały się. I to nawet sporo prawdziwków.A więc ruszajcie na prawdziwki! No, może jeszcze nie jest ich tak dużo, żeby kosą kosić, ale kto wie czy będzie ich więcej? W zeszłym roku nie narobiłam zapasów na początku wysypu grzybów licząc, że jeszcze będzie ich więcej, no i przeliczyłam się. Prawie nic nie nasuszyłam i niewiele zamroziłam. A u mnie w domu wszyscy bardzo lubimy grzybki. Bardzo. I sos grzybowy. I zupę z prawdziwków. I pizzę z grzybami smażonymi, kiełbasą, cebulą i ogórkami kiszonymi. I marynowane grzyby. I smażone grzyby ze śmietaną. I jajecznicę z grzybami. Ja osobiście wyznaję zasadę, że: Nie zastąpisz w potrawach grzybów leśnych pieczarkami. Kropka... Czytaj więcej→
Niestety, ale powódź trwała u nas przeszło miesiąc. Tyle czasu nasza działka była pod wodą. Długo stojąca woda zniszczyła nam wiele drzew i krzewów. Wszystkie bzy i większość iglaków, także wiśnie, orzechy włoskie, leszczynę… Za to nasza winnica odżyła! Te winorośle, które stały ponad wodą po prostu wypiękniały. Winogrona mają dużo i wcale ładne. Liście soczyście zielone i gęste, a pędy bujne. Wygląda na to, że winorośl nareszcie napiła się do syta. No tak, prawie miesiąc stała w wodzie. Odmiany późniejsze, które nie zdążyły wypuścić przed powodzią dosyć wysokich pędów niestety, ale przepadły. Chociaż jeszcze nie do końca tracę nadzieję. Przecież dopiero niedawno na nowo zaczęła zielenić się morwa, która całkowicie była pod wodą. Kamy wypuściły pierwsze liście i mieczyki nieśmiało wyglądają z ziemi… Ciągle jeszcze jest nadzieja. Najlepiej przetrwały aronie, nawet te młodziuśkie. Pomimo,... Czytaj więcej→