Wpisy oznaczone tagiem "Rud"

uparty-jak-cap

Pół roku już mija jak Szafir został sam, a my ciągle nie możemy dać sobie z nim radę. Najpierw, dwa tygodnie po śmierci Ruda, w ogóle nie meczał, nie wychodził ze stajenki i większość dnia leżał ze smutnym wyrazem pyska. Baliśmy się czy i on nie jest chory. Szczęśliwie okazało się, że nie. Jadł mniej niż zawsze, ale jadł. Doszliśmy do wniosku, że on tak przeżywa brak Ruda, z którym był całe swoje życie. Dni mijały, a Szafir był cichutki jak trusia. Jak już wyszedł ze stajenki to podchodził do furtki i tak jakby za kimś wyglądał. Nie chodziło o to, żeby mu przynieść chlebek. Nawet i ten jego przysmak jadł bez dawnego apetytu, ot z grzeczności. Po dwóch tygodniach zaczął meczeć.Stawał na pieńkach i meczał głośno jedną serię MEEE, a potem nadsłuchiwał. I znowu. I znowu. I znowu. Mogło to trwać godzin wiele. Robił krótkie przerwy na jedzenie i od nowa. Nasze kozy kompletnie go ignorowały. Zresztą u nich, od śmierci Cypisa, tez było cicho. Szafirowi odpowiedział w końcu capek sąsiada, zresztą jego potomek. A może Ruda? Trudno ustalić bo jeden i drugi mieli gody z Balbiną, matką capka. Teraz mieliśmy już duet. Z jednej strony nawoływał Szafir, a z drugiej capek. Przyszedł okres rui. Meczenie Szafira jeszcze nabrało siły. W różnym czasie dołączały się poszczególne kozy, zależnie od tego która była w rui, i już był niezły chórek. Pierwsza na gody do Szafira przyszła Balbina. Nawet jej... Czytaj więcej→

LiniSemen 10 stycznia 2010 Zwierzaki
rud-odszedl

Wczoraj odszedł od nas Rud. Zdechł nie wiemy z jakiego powodu. Miał zaledwie pięć lat. Cierpiał dni kilka, ale do końca nie spodziewaliśmy się takiego zakończenia. Był młodym silnym capem i wierzyliśmy, że poradzi sobie z chorobą. Niestety, ale nie. Jest mi bardzo smutno. Jak po stracie kogoś bliskiego. To był mój cichy faworyt. Dzięki mnie trafił do nas. To ja uparłam się, żeby i jego kupić. Mąż wybrał Szafira. Ale mnie urzekła trójkolorowa barwa sierści Ruda. Podejrzewam, że Rajan jest jego potomkiem, z uwagi na białe kopytka. Później w okresie dorastania, Rud dostał taką romantyczną długą grzywkę spuszczoną na oczy. I potrafił tak podrzucać głową jakby sobie tym ruchem grzywkę poprawiał. Jak niektórzy ludzie. Zawsze wydawał mi się romantykiem. Widziałam jak przyglądał się kwiatom koniczyny rosnącej na wybiegu. Stał nad nimi i przekrzywiał łeb to na prawo to na lewo. Naraz podszedł do niego Szafir i … zżarł kępę koniczyny. Rud się oburzył i coś mu nagadał basem. Potem odszedł na bok i znów się na coś zapatrzył. Nie był przywódcą. To Szafir dominował. Jednak były momenty gdy Rud walczył z Szafirem tak długo dotrzymując mu pola w trykaniu, aż obydwóm krwawiły łby w miejscach skąd wyrastają im rogi. Dobrze, że  mamy tyle zdjęć z Rudem. Zawsze gdy będziemy je oglądać to będzie trochę tak jakby ciągle był z nami. Jakby ciągle był młody, zdrowy i wesoły. Mam nadzieję, ... Czytaj więcej→

LiniSemen 27 czerwca 2009 Zwierzaki
prokreacja-zabroniona

Nasze capy mają już piętnaście miesięcy. Nie powinny, ale niestety już są ojcami. Straciły swój młodzieżowy wygląd i coraz bardziej upodobniają się do własnego ojca. Dostały długie brody i zaczęły im wyraźnie rosnąć potężne rogi. Całe pokryły się długą sierścią. To cecha przejęta chyba po matkach- kozach szetlandzkich. Ich ojciec miał sierść krótką. A aromat zaczęły rozsiewać w koło siebie! Skondensowany zapach testosteronu! Latem znów nadszedł okres rui. Tak to już w przyrodzie jest. Małe zostały odchowane i pora na następne małe. Nasze kozy zaczęły wabić capy meczeniem i zapewne zapachem dla nas niewyczuwalnym. Samce jednak go czują i wariują. Koniecznie chcą dostać się do kóz trzymanych po sąsiedzku, w przyległych obórkach. Cały dzień drą się w głos obwieszczając całej okolicy swoją gotowość do prokreacji. Zauważyliśmy, że Cypis specjalnie ich prowokuje. Podchodzi pod drzwi ich obórki i i stoi sobie jak gdyby nigdy nic. A oni w środku szaleją. To jeden, to drugi wystawia łeb przez niewielki otwór w drzwiach. Śmiesznie wywija wargi, wystawia na wierzch język i szybko nim wywija. Tak jakby proponowali Cypisowi buzi z języczkiem. Chcąc być jeszcze atrakcyjniejszymi dla kóz, sami siebie obsikują moczem i wtedy to już zapachem zwalają nas z nóg. Sobie zapewne bardzo się podobają. Nie chcemy mieć więcej małych i uzbrojeni w cierpliwość postanawiamy to wszystko przeczekać. Od urodzenia... Czytaj więcej→

LiniSemen 30 czerwca 2005 Zwierzaki
malo-nas-malo-nas-do-jedzenia-chleba

Zaledwie dwa miesiące po kupieniu Muszelki i Nutki i dostaniu Cypisa, mój mąż przyszedł do domu z wiadomością, że niedaleko nas, pewien pan ma do sprzedania młodego capka. - Słyszałem, że to cudo nie capek. Spróbowałam udawać, że nie słyszę, no bo gdzie niby miałby ten capek zamieszkać? Z nami w mieście? - Nie trzeba daleko po niego jeździć. Cisza. Nadal nie reaguję. Ciągle mam w pamięci problemy jakie mięliśmy z Nutką i Muszelką. - No i tak jak nasze pozostałe kozy jest z ozdobnej rasy, chyba z alpejskiej pomieszanej z szetlandzką. No, tu to chyba przesadził?! Coś takiego w ogóle istnieje!? - Rozmawiałem wstępnie z Piotrem i on mówi, że capek mógłby mieszkać z kozami. Jest jeszcze młody, ma jakieś cztery miesiące i nie tak szybko zacznie się do nich zalecać. Trudno, mój zdrowy rozsądek musi ustąpić. Skoro będzie miał gdzie spać, jeść też będzie co, bo dopiero niedawno skończyliśmy nasze pierwsze sianokosy, no to hmmm, może?  Dlaczego nie? Jak tylko mój mąż wyczuł, że zaczynam się wahać, to zgodnie z zasadą „kuj żelazo póki gorące”, przystąpił do działania. Pojechaliśmy obejrzeć to cudko. Na miejscu okazało się, że są nawet dwa cudka- zresztą braciszkowie, po jednym ojcu, a różnych matkach. Ten drugi wydał mi się nawet ładniejszy, bo trójkolorowy. W dwóch odcieniach brązu plus biały. Co do rasy, to pozostało zaufać, że właściciel wie co mówi. Obydwa capki zaprezentowały... Czytaj więcej→

LiniSemen 19 lipca 2004 Zwierzaki

Masaż i dietetyka, Nowa Sól | Wirtualny dietetyk, e-dietetyk | Sklep z rękodziełem, papierowąwikliną, ekowyrobami