Krzyki i szepty

Panie Owsiak, larum grają!

wosp2_0 I znowu zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Osiemnasty raz. To jest już ładny kawałek historii.
W styczniu, w dniach gdy orkiestra gra, każdy może poczuć się filantropem.  I tak się czujemy. Nie żałujemy złotóweczek!  Chętnie je wrzucamy do skarbonek i dumnie spacerujemy oklejeni czerwonymi serduszkami.
I to jest piękne! W materialistycznych czasach mamy potrzebę dzielenia się z innymi.

Piękne jest też to, że  przez osiemnaście lat, ciągle ta sama osoba, jest sercem i twarzą całego tego przedsięwzięcia. I co ważniejsze, osobie tej, my Polacy ufamy i ją szanujemy. Mówię o panu Jurku Owsiaku. A tak wielu, w tym czasie, tak bardzo nas rozczarowało! On wręcz przeciwnie. Z roku na rok  zwiększa pulę swoich sympatyków. Co ważne! Przez wszystkie te lata ma świetny kontakt z młodymi. Zawsze, chętnie i bezinteresownie, młodzi ludzie stają u jego boku i urealniają jego pomysły. Nastąpiła już wymiana pokoleniowa, a on ciągle jest wzorem dla młodych.  Jest dla nich autorytetem. Może ich do wielu dobrych rzeczy namówić i w dobrą stronę poprowadzić. A dlaczego? Bo nie moralizuje i poucza, tylko daje pozytywny przykład swoim życiem i swoimi działaniami. Młodzież to docenia.  Takie są moje odczucia, zresztą już od dawna.
Czemu o tym piszę?

Przeglądając pewne papiery, trafiłam na pismo z Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest to odpowiedź na nasze pismo, wysłane do nich. I wróciła pamięć tamtych czasów: trwoga i szukanie ratunku.

W  2000 roku u syna wykryto chorobę. Jedyny ratunek – przeszczep szpiku.
W tym czasie, w Polsce było niecałe 4 tys. honorowych dawców szpiku. Kilka organizacji i instytucji działało w tym temacie, ale bardziej sobie nawzajem przeszkadzali niż tworzyli efekt synergii. Każdy sobie i każdy w inną stronę.
Na świecie, w sumie dawców ok. 2 mln.
Przeszukiwanie wszystkich światowych rejestrów  wpędza nas w rozpacz:dawcy nie ma.
Trzeba czekać.
Wielu nie doczekało…
Specjaliści zajmujący się tymi tematami twierdzą, że największe prawdopodobieństwo znalezienia osoby o zgodnych genach jest w populacji z bliskiej lokalizacji. Logiczne. Geny przecież nie wiatr sieje.
Nie mogąc bezczynnie czekać, sami organizujemy nabór honorowych dawców. Ogłaszamy akcję w lokalnej prasie. Zgłasza się prawie 200 osób! Mało? Przecież to rezultat tylko jednej akcji! Zasięg ok. 50 tys. ludzi.  I my, organizatorzy, kompletnie nie znane osoby. A przecież, w polskich rejestrach zebrano tylko dwadzieścia razy więcej, a ile lat, pieniędzy i osób wymagało dojście do tego, pożal się Boże, rezultatu?!
Mąż organizuje sponsoring na transport.  Firmy udostępniają nieodpłatnie swoje busy. Wielu sami wozimy swoim autem. Dokąd?  Na badania, do Wrocławia! Jakieś 240km, w obie strony. Tylko tam mają jeszcze fundusze, w innych miejscach już tegoroczne pokończyły się.  A za oknem lipiec dopiero…

Czujemy, że potencjał w narodzie jest olbrzymi! Chętnych mogą być tysiące! Potrzeby jest tylko ktoś, kto nada skali temu działaniu. Bo my, to tak trochę jak: sitem wodę nosił… Efekty będą, ale kiedy?
Z szukaniem zgodnego dawcy, to nie jest tak,  jak z tą igłą w stogu siana. Im więcej siana tym trudniej o efekt. Z dawcą jest wręcz odwrotnie! Im większy stóg, tym większa szansa, że igła się znajdzie.

To wtedy właśnie wpadłam na pomysł napisania do pana Owsiaka.
W swoim piśmie (nie mam już kopi, ale pamięć mi została) prosiłam, żeby zaangażował się w zwiększanie banku dawców szpiku. Chodziło o zwrócenie się do młodych z apelem, żeby zostawali dawcami. O zbiórkę pieniędzy na przeprowadzenie badań. No i chodziło o nadanie skali działaniu. O jego łatwość otwierania ludzkich serc.
Widziałam go w roli tego, który przekona młodych do potrzeby dzielenia się czymś więcej niż tylko pieniędzmi. Sobą.

Odpowiedź od fundacji do wglądu. Miła, ale spychologia.
Takie były czasy i takie realia.

Niedawno, śmierć Agaty Mróz pobudziła miliony Polaków do przemyśleń o transplantacji. Tysiące zaczęło rozważać chęć zostania dawcami. A tylko setki swój zamiar sfinalizowało. Brak funduszy na badania? Utrudnienia w dotarciu do miejscowości, gdzie takie badania robią? Przyczyn pewnie wiele. Czyżby więc nic się w tym temacie od lat nie zmieniło? W Polsce mało co. Naprawdę dziękuję Bogu, że inne kraje i z tym lepiej sobie radzą.
Mojemu synowi w końcu znaleziono dawcę. W zeszłym roku, w rejestrach niemieckich. To była ostatnia chwila dla niego. Doczekał, a ilu odeszło?

I na koniec, ponawiam moją prośba do pana Owsiaka, parafrazując słowa Sienkiewicza:

Dla Boga, panie Owsiak! Larum grają! Trwoga! To, że działo się tak mało, tyle istnień kosztowało!
Dlaczego tematu unikasz? Wolisz patrzeć z boku!? Właśnie Ty?! Gwarancie sukcesu! Bojowniku niestrudzony!  Walcz, jak walczyłeś o spraw miliony! Nie oddawaj pola! Toć dla ciebie rola!
Ty jeden,  żalu i  trwogi możesz zbawić wielu. Wizjonerze! Młodzieży przyjacielu!

Otaczające nas realia ulegają zmianom.
Wtedy:  Nie.
A teraz?
Wasz udział, Fundacjo, na pewno w niczym nie przeszkodzi.

LiniSemen

Podziel się tym wpisem ze znajomymi na:
Dodane przez LiniSemen 16 stycznia 2010 Krzyki i szepty

Skomentuj

Spam protection by WP Captcha-Free


Wieś Stany k. Nowej Soli | Sklep z rękodziełem, papierowąwikliną, ekowyrobami