Krzyki i szepty

A jednak powódź!

powódź 2010
Jeszcze nie tak dawno pisałam, że woda nam już nie zagraża. Tamta woda rzeczywiście nie, ale… przyszły majowe ulewy na południu kraju i na dzień obecny mieszkam sobie na wyspie. Tak. Od prawie dwóch tygodni mój dom zewsząd otacza woda. Suchą stopą do domu nie dojdziesz. Do dzisiaj nie mieliśmy prądu, bo skrzynka elektryczna jest tak nisko nad ziemią, że groziło jej zalanie. Sami zgłosiliśmy konieczność odłączenia prądu, żeby nie doszło do porażeń. Dzisiaj jednak, widząc że taka wysoka woda może utrzymać się jeszcze Bóg wie jak długo, mój mąż dzięki życzliwości sąsiadów, za pomocą przedłużaczy, doprowadził prąd do domu. No i wrócił nam XXI wiek! W zamrażarkach wszystko dawno już się roztopiło i popsuło, ale pal licho. Ludzie nie takie straty ponieśli.

Cała moja działka jest pod wodą.
Gdzie nie gdzie wystają czubki drzew i krzewów. Tyle  mojej pracy i starań. Na marne. Gdyby jeszcze ta woda szybko zeszła, to może coś ocalałoby, ale wg IMGW idzie nowa fala powodziowa…
Gdyby ktoś w biegu spytał mnie co myślę i co czuję, to niestety ale moja wypowiedź składałaby się z samych pi,pi,pi. Na spokojnie mogę powiedzieć, że:
Rozpiera mnie złość! Przez trzynaście lat od tamtej wielkiej powodzi nic nie zrobiono. Nawet gorzej, bo zaniechano wszelkich prac melioracyjnych oraz konserwacyjnych zwłaszcza wałów przeciwpowodziowych.
Najczęściej używane tłumaczenie:  Brak pieniędzy.
A gówno!
Są pieniądze na Euro 2012?  Są!
Będą na przywrócenie stanu z przed powodzi? Muszą się znaleźć! Miliardy złotych!
A na zapobieganie powodzi nie było? Nie, bo ktoś ten problem zbagatelizował. Ktoś uznał, że za jego kadencji powódź tysiąclecia już się nie powtórzy. Polska buta i głupota!
Co to za kraj, w którym obywatele, z powodu zaniechań rządu, ponoszą straty materialne, a nawet tracą życie?

Jakże rozczulające były wizytacje naszych polityków na zalanych terenach!
Kiwali głowami, przybierali smutne miny, potrzymali za rączkę i… wracali do suchutkich i cieplutkich domków.
A ludzie płaczą i mówią:
” czwarty raz w tym roku woda mnie zalewa…”
” wszystko co miałem straciłem w kilkanaście minut…”
“… już chyba tylko rzucić się w tę wodę i niech się to wszystko skończy…”

Ogrom bólu i tragedii.

I ta jednostkowa bezsilność.
I ta głęboka potrzeba usłyszenia,uwierzenia, że jest ktoś w tym kraju kto może im pomóc. Ale nie tylko doraźnie, dając jałmużnę zasiłków, ale ktoś kto przywróci im poczucie bezpiecznego życia we własnym kraju, pod własnym dachem.
I ci politycy bezdusznie to wykorzystujący. Rozgrywający swoje własne cele polityczne.
Obrzydzenie…

Mylę się?
Daj Boże.

Linisemen

Podziel się tym wpisem ze znajomymi na:
Dodane przez LiniSemen 4 czerwca 2010 Krzyki i szepty

Skomentuj

Spam protection by WP Captcha-Free


Wieś Stany k. Nowej Soli | Sklep z rękodziełem, papierowąwikliną, ekowyrobami