Krzyki i szepty

Plan awaryjny.

Tobie zaufałem Wcześniej miałam silne przeświadczenie, że moim życiem kieruję ja sama.

Praca, dom, przyszłość dziecka- wszystko poukładane na wiele lat do przodu. Ambitnie i bez taryfy ulgowej realizowałam życiowe plany, mobilizując do działania siebie i rodzinę. Nie brałam pod uwagę jakiejkolwiek korekty moich celów życiowych. Materialnie- bardzo dobrze, emocjonalnie- komfortowo, bo bez poważnych problemów. Żyć nie umierać. Co dziwne, taka jest moja ocena tamtych dni, ale… z perspektywy dnia dzisiejszego. Wtedy jednak wiecznie zamartwiałam się duperelami i dążyłam do dupereli. Do czasu.

Choroba w rodzinie i wszystkie plany przestają się liczyć. Żyję dniem dzisiejszym bojąc się jutra. Każdy dzień celebruję jak świąteczny tym bardziej, że ciągle wisi nad nami choroba i widmo śmierci.

Mija lat kilka i pozwalam sobie na optymizm. Znowu chcę kreować swoją przyszłość. Teraz nie zależy mi już na dobrach materialnych. Otaczam się zwierzętami i przyrodą. Wyciszam. Łagodnieję.

I znowu wszystko się powtarza. Tym razem nie wystarczą tabletki. Zabieg przeszczepienia szpiku.

Jeszcze wierzę, że mogę dalej mieć wpływ na życie bliskich. Czytam o nowych metodach leczenia, o nowych lekarstwach, o naukowcach pracujących nad … . Takie piękne czasy! Tyle i tak szybko się zmienia. Ale dla mojego chorego zbyt wolno.

Decyzja. Musicie podjąć decyzję. On musi podjąć decyzję, jest już dorosły.

Lekarze mówią:

To musi się stać już.  Teraz, na dniach. Siedzisz na bombie. Bóg cię kocha skoro pozwolił ci wyjść z tej kryzy. Z każdym dniem jednak szanse maleją. Umrzesz.

On mówi:

Ja się tak dobrze czuję! Ja chcę dokończyć studia. Ja mam tyle zajęć w najbliższym czasie. Przecież na to są już tabletki nowszej generacji. Jeżeli się nie uda to na pewno umrę, a tak…

Moje serce mówi:

Boże, pomóż mu podjąć właściwą decyzję zgodną z Twoją wolą.

Bo wtedy już rozumiem, że wszystko w moim życiu stało się z Jego woli.

I rozumiem, że i mój jedynak ma swój los zapisany gdzieś tam w gwiazdach.

Dzisiaj odliczamy już dni po przeszczepie.

I wierzymy, że się uda, bo BÓG GO KOCHA.

LiniSemen

Podziel się tym wpisem ze znajomymi na:
Dodane przez LiniSemen 22 kwietnia 2009 Krzyki i szepty

Skomentuj

Spam protection by WP Captcha-Free


Wieś Stany k. Nowej Soli | Sklep z rękodziełem, papierowąwikliną, ekowyrobami